Za kredyt od pośrednika zapłacisz w gotówce

Jeśli nowe prawo wejdzie w życie, doradcy finansowemu zapłacisz za usługi z własnej kieszeni. Taka zmiana ma poprawić jakoś usług i wyeliminować patologie – czyli oferowanie produktów, za które pośrednik ma najwyższe premie. Istnieje jednak uzasadniona obawa, że przepisy doprowadzą do końca branży jako takiej.

Wg Związku Firm Doradztwa Finansowego „ Propozycja oznacza negatywne skutki dla konsumentów, którzy utracą możliwość bezpłatnego, profesjonalnego wsparcia przy porównaniu ofert kredytowych w jednym miejscu, bankructwo branży pośrednictwa finansowego, a tym samym likwidację kilkudziesięciu tysięcy miejsc pracy oraz pogorszenie warunków prowadzenia działalności bankowej. Branża pośrednictwa finansowego to około 20 tys. miejsc pracy, często w małych miejscowościach. W wyniku proponowanych zmian legislacyjnych wiele z nich bezpowrotnie zniknie”. Taki apel o rezygnację z proponowanych zapisów pojawił się na stronie ZFDF.

Eliminacja patologii

Do zmian prawnych funkcjonowania sektora tych usług zmusza nas unia europejska, jednak przeciwnicy proponowanych rozwiązań argumentują, że wspólnota nie domaga się zmian aż tak daleko idących. W kwestii wynagradzania doradców chodzi raczej o większą transparentność i jawność prowizji. Tymczasem w Polsce system prowizyjny ma być całkowicie zastąpiony wynagrodzeniami ze strony klientów.

Do tej pory jest tak, że pośrednik na podstawie wiedzy i naszej sytuacji powinien przedstawić nam kilka możliwych ofert, omówić je z nami, a następnie po wyborze – przeprowadzić niezbędne formalności, a więc pomóc wypełnić dokumenty i dostarczyć je do banku. Za taką usługę formalnie nic nie płacimy. Pośrednik natomiast dostaje procentową prowizję od wysokości kredytu.

Komisja Nadzoru Finansowego, która rekomenduje rezygnację z tego systemu, podnosi że w takim układzie doradca pełni niejako podwójną rolę – z jednej strony jest właśnie doradcą, z drugiej sprzedawcą, który siłą rzeczy chce sprzedać jak najdroższy towar – niekoniecznie najlepszy. Im droższy i większy kredyt, tym większa prowizja.

Nie ma wątpliwości, że czarna legenda branży ma swoje korzenie w latach 2006 – 2008, czyli pierwszego boomu mieszkaniowo – kredytowego w Polsce. W tamtym okresie ceny mieszkań rosły z tygodnia na tydzień a Polacy szturmowali banki i doradców, by szybko „się załapać” i kupić mieszkanie zanim będzie jeszcze drożej. Później, gdy przyszedł kryzys finansowy, który uderzył także w polski rynek nieruchomości, wobec pośredników posypało się wiele zarzutów – m.in. o niewystarczającym informowaniu o ryzyku kursowym, ryzyku stopy procentowej itp.

Nie cała wina leży jednak w zachowaniu pośredników. W tamtym okresie wyjątkowo agresywną akcję kredytową prowadziły banki, a podejście do zdolności kredytowej u klientów było – eufemistycznie mówiąc – liberalne. Poza tym naprawdę niewielu przewidywało ciąg wydarzeń, który później nastąpił.

Branża argumentuje również, że na temat jej funkcjonowania narosło wiele mitów – m.in. przekonanie o tym, że doradca kieruje się premią. Pośrednicy tłumaczą, że w rzeczywistości różnice wysokości premii między bankami są minimalne. Nie ma też prostego przełożenia na prowizję a podwyższenie kosztów kredytowania.

Nie da się jednak ukryć również, że argumentacja przeciwników systemu prowizyjnego jest uzasadniona. System oparty na honorariach bezpośrednio od klientów, niejako wymusza większą konkurencję między pośrednikami: zarówno konkurencję ceną, jak i jakością. Ostatecznie to dobra renoma danego doradcy może zapewnić mu klientów.

Koniec branży?

Rodzi się jednak uzasadniona obawa o dostępność usług dla klientów. Nie bez racji pośrednicy podnoszą, że kredytobiorca, który będzie musiał zapłacić samodzielnie za usługę, z niej częściej zrezygnuje. Obecnie około połowa przyznawanych kredytów, to te które przechodzą przez pośredników. Likwidacja placówek może negatywnie odbić się na dostępności kredytowania – zwłaszcza dla osób z mniejszych ośrodków, gdzie liczba placówek banków również jest niewielka. Tacy ludzie będą musieli zainwestować swój czas i pieniądze, by samodzielnie zebrać kilka ofert, przeanalizować je, następie po wybraniu najlepszej – załatwić formalności.
Po drugie – niewykluczone, że na całą sprawę zareagują banki – podwyżkami. Pośrednicy pełnią obecnie bardzo ważną rolę w systemie. Pozwalają bankom tnąć koszty utrzymania placówek. Sieć raczej jest optymalizowana. Jeśli to się zmieni, możliwe że bankowcy zareagują podwyżkami marż kredytów.
Czy tak będzie? Przekonamy się – nie ulega jednak wątpliwości, że nowe przepisy oznaczają rewolucję dla doradztwa finansowego w Polsce.
Monika Prądzyńska
Dział Analiz WGN

Print Friendly