3

Od stycznia 20 proc. wkładu własnego – warto się spieszyć?

Prawdopodobnie szykuje się gorący koniec roku na rynku kredytów. Wielu klientów przyspieszy zaciągniecie zobowiązania w obawie, że już od stycznia będzie trudniej. Minimalny wkład własny wymagany przez banki przy kredycie mieszkaniowym wzrośnie do 20 proc. wartości nieruchomości. 

Przy obecnych średnich cenach na rynku pierwotnym, myśląc o kupnie 50 – metrowego mieszkania w Warszawie trzeba będzie wyłożyć 76 tysięcy złotych, w Krakowie potrzebne będzie 63 tysiące, a we Wrocławiu 62 tysiące.

Taka kwota rzeczywiście robi wrażenie, zwłaszcza jeśli weźmiemy pod uwagę dane o stanie oszczędności Polaków, a te są zatrważające. Przykładowo – wg raportu Finansowy Barometr ING 57 % naszych obywateli nie ma żadnych oszczędności. Wg BGŻ Optima średnia wysokość zaoszczędzonych środków na statystyczną rodzinę wynosi zaledwie nieco ponad 9 tys. zł!

Jak uzyskać pieniądze potrzebne na wkład? Cóż – jedyną oczywistą drogą jest oszczędzanie, ewentualnie szukanie współkredytobiorców, czy dodatkowych nieruchomości na zabezpieczenie. Na pewno tragicznym rozwiązaniem byłoby zadłużanie się, by uzyskać potrzebny kapitał. To docelowo odbije się tragicznie na naszej zdolności kredytowej i może w ogóle zablokować możliwość uzyskania kredytu. Jeśli już szukamy środków – lepiej postarać się o pożyczkę od osób prywatnych: rodziny czy znajomych. Oczywiście musimy też przeprosić się z oszczędzaniem. Pamiętajmy, że im wyższy wkład wniesiemy sami, tym bezpieczniejszy i tańszy kredyt.

Na razie jeszcze (na koniec listopada 2016) nie znamy wyników akcji kredytowej za III, a tym bardziej IV kwartał bieżącego roku. Te zostaną dopiero opublikowane w raportach sektora bankowego (Amron – Sarfin, NBP), jednak przykłady z lat ubiegłych pokazują, że w związku z rosnącym wkładem, kolejka chętnych po kredyty na starych zasadach się wydłużała. Tak było i w pod koniec ubiegłego roku, przed wzrostem do 15 proc. minimalnych własnych środków wymaganych przez banki przy kredycie hipotecznym. W tamtym okresie liczba udzielonych kredytów – kwartał do kwartału – wzrosła aż o 11 proc., a ich wartość o 9 proc.

137 (Medium)

Eksperci wskazują jednak, że pośpiech w tym przypadku może być złym doradcą. Pamiętajmy, że kredyty z niskim wkładem prawdopodobnie nie znikną zupełnie z rynku. Wbrew obawom banki podchodzą do kwestii wkładu dużo bardziej liberalnie niż może się wydawać. Komisja Nadzoru Finansowego dopuszcza mniejszy wkład, pod warunkiem zapewnienia dodatkowego zabezpieczenia lub ubezpieczenia niskiego wkładu własnego. Obecnie ciągle aż 9 banków nadal ma w swojej ofercie kredyty z wkładem na poziomie 10 proc. wartości nieruchomości, pod wspomnianymi wcześniej warunkami.

Jest wysoce prawdopodobne, że i w styczniu, choć może być o nie trudniej, to jednak takie kredyty nadal będą w ofercie niektórych banków. Warto też pamiętać, że już od stycznia odblokowana zostanie druga pula środków na 2017 na dopłaty w ramach programu Mieszkanie dla Młodych. Jeśli pospieszymy się teraz z kredytem, stracimy szansę, by skorzystać z tych środków. Choć z drugiej strony z pewnością trzeba będzie się spieszyć, bo pieniądze z MDM będą szybko się kończyć.

Minusem czekania na przyszły rok będą natomiast podwyższone koszty kredytowania. Mimo, że możemy się spodziewać, że przynajmniej część banków, także od stycznia 2017 nadal będzie oferować kredyty z 10 proc. wkładem, to trzeba pamiętać, że ubezpieczenie niskiego wkładu będzie obejmować już nie 5 proc. brakujących środków (chyba że przy kredytach z 15 proc. wkładem) ale 10 proc.

Kolejna sprawa to stopy procentowe. Na razie korzystamy z rekordowo niskiego ich poziomu. To działa korzystnie na naszą zdolność kredytową. Pozytywnie wpada wskaźnik DTI (debt to income) czyli relacja wysokości rat kredytów do dochodów. Wiele jednak wskazuje, że czas rekordowo niskich stóp zbliża się ku końcowi, co przełoży się na wyższe raty kredytów, a więc i na zdolność kredytową.

Marcin Moneta
Dział Analiz WGN

231

Ujednolicony podatek od 2018 r. – jak wpłynąłby na budżet kraju?

Możliwość wprowadzenia ujednoliconego podatku spotkała się z falą opinii. Jak zwykle, nie brakuje zwolenników i przeciwników. Najostrzejsze głosy będące przeciw tej daninie zarzucają jej, że wpłynie negatywnie na polski budżet. Czy rzeczywiście może się tak stać?

Zacznijmy od tego, czy jest właściwie podatek ujednolicony. Premier Beata Szydło zapowiedziała już jakiś czas temu, że wprowadzenie tego rodzaju opodatkowania jest poważnie rozważane. Zamiast podatków PIT, ZUS i NFZ, które różnią się os siebie procentowo, miałby powstać jeden, ujednolicony podatek. Premier zachwala ten pomysł wskazując na znaczne obniżenie stopnia biurokracji, co z pewnością ucieszyłoby wielu podatników. Znacznie mniej cieszy już natomiast fakt, że wraz z wprowadzeniem w życie podatku ujednoliconego, zniknęłaby kwota wolna od podatku.

Obecnie podatnicy muszą płacić oddzielnie każdy z trzech wspomnianych powyżej podatków. Osobno PIT, osobno podatek do Zakładu Ubezpieczeń Społecznych, oraz osobno do Narodowego Funduszu Zdrowia. Różne są nie tylko kwoty tych podatków, ale również terminy ich płatności. Ujednolicony podatek miałby zlikwidować ten problem. Dzięki temu, że podatek byłby tylko jeden, polscy podatnicy nie musieliby pamiętać o trzech różnych terminach zapłaty. Ujednolicony podatek byłby płatny od wysokości osiąganych dochodów.
m-120

Zmiana w zakresie opodatkowania to tak naprawdę bardzo poważny proces. Przede wszystkim, jeśli ujednolicony podatek wszedłby w życie, na nowo należałoby ustanowić sposoby finansowania samorządów. To właśnie one bowiem posiadają swoje udziały z wpływów z PIT. Ponadto na chwilę obecną każdy z podatków rozliczany jest i kontrolowany przez trzy różne instytucje – urzędy skarbowe, ZUS i NFZ. Likwidacja różnych podatków i ich ujenolicenie wymagałoby również ujednolicenie jednostki kontrolującej, tzn. pobierającej podatek.

Jak podkreśla Premier Beata Szydło, o ile zmiany wydają się być ogromne, wręcz rewolucyjne dla polskiego systemu, to przyniosłyby wiele korzystnych zmian. Dla podatników byłoby to przede wszystkim bardzo duże uproszczenie. Jeden podatek oznacza znacznie mniej dokumentów do kontrolowania i wypełniania. To z kolei przełoży się na znaczne ograniczenie czasu, jaki normalnie podatnicy musza przeznaczać na wyliczanie i kontrolowanie trzech różnych rodzajów podatków.

Kolejną, zdaje się kluczową zmianą, jest również zaleta ekonomiczna dla kraju. Jeden podatek równa się mniejszym wydatkom, jakie w chwili obecnej ponoszone są na utrzymanie instytucji pobierających trzy różne podatki.

Dzisiaj wiadomo już, że ujednolicony podatek ma wejść w życie w 2018 roku. Jak poinformował już Henryk Kowalczyk, szef Komitetu Stałego Rady Ministrów, zmiana ta ma być dla polskiego budżetu neutralna.

W chwili obecnej projekt ujednoliconego podatku jest opracowywany. Jak zdradził szef Komitetu Stałego Rady Ministrów – Henryk Kowalczyk, planowane jest zawarcie w projekcie kwoty wolnej od podatku, która miałaby wynosić 8 tysięcy złotych, w części PIT.

Jak podkreśla minister, wprowadzenie ujednoliconego podatku nie obciąży budżetu. Co więcej, na zmianie tej mają skorzystać najubożsi, dla których kwota podatku byłaby niższa. Inaczej rzecz się ma w przypadku osób zarabiających większe kwoty, jednak minister uspokaja, że wyższe obciążenia podatkowe będą dotyczyły osób, które zarabiają powyżej 120 tysięcy złotych rocznie.
Co więcej, szef Komitetu Stałego Rady Ministrów – Henryk Kowalczyk zapowiedział, że projekt nowego, ujednoliconego podatku przewiduje nowe ulgi na dzieci. Niestety w temacie tym nie wiadomo niczego więcej.

Póki co pozostaje zatem czekać, aż projekt zostanie zakończony. Dopiero po zapoznaniu się z jego treścią będzie można wysnuć wnioski, czy jest to zmiana korzystna (czy też nie) dla polskich podatników i dla budżetu kraju.

Magdalena Paluch
Dział Analiz WGN

Kredyty hipoteczne – doradcy kredytowi WGN KREDYTY pomogą zbadać zdolność kredytową, udzielą bezpłatnych porad i pomocy. Sprawdzimy bezpłatnie zdolność kredytową, skompletujemy dokumenty, wynegocjujemy najlepsze warunki kredytowania i pomożemy w uruchomieniu Twojego kredytu hipotecznego. Portal WGN Kredyty zawiera kalkulatory i porównywarki kredytowe: harmonogram spłat, nadpłata kredytu – oszczędności, konsolidacja kredytów, zdolność kredytowa, wylicz spread, porównaj produkty bankowe, porównaj kredyty, PLN czy waluta, raty równe czy malejące. Tutaj możesz porównać oferty, zobaczyć rankingi skorzystać z bezpłatnych porad. Ponadto wgnkredyty.pl zawiera aktualności, finanse, raporty o rynku finansowym i raporty o rynku nieruchomości.

Translate »